Marek Mandla: w każdym meczu o zwycięstwo
W drugiej fazie okresu przygotowawczego – o aktualnej sytuacji zespołu i rundzie wiosennej – rozmawiamy z Markiem Mandlą, szkoleniowcem piłkarzy bialskiej Stali.
- Jak przebiega okres przygotowawczy i jakie założenia realizujecie przed startem rozgrywek III ligi?
- Przygotowania chłopcy rozpoczęli indywidualnie okresem wstępnym już 13 grudnia ubiegłego roku. Każdy dostał swoją rozpiskę treningów i miał za zadanie przygotować się pracując na siłowni. Wydaje mi się, że to zrobili, by odpowiednio wkroczyć w dalszą część treningową.
Jako zespół spotkaliśmy się 10 stycznia. Tradycyjnie – jak zaplanowaliśmy – rozpoczęliśmy badaniami pomiarowo-kontrolnymi na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Sprawdziliśmy stan wyjściowy zawodników do okresu właściwych przygotowań. Wielkich korekt założonego planu nie trzeba było dokonywać – kontynuowaliśmy pracę nad siłą ogólną i rzecz jasna także techniką, bo to zwłaszcza dla naszych młodych piłkarzy bardzo istotne. Spokojnie więc krok po kroku, i niemal w stu procentach, realizujemy wszystkie zamierzenia.
Opuszczają nas choroby czy kontuzje. Poza oczywiście Darkiem Ruckim wszyscy zdrowi i to jest najważniejsze.
- Co zmieniło się pod względem kadry zespołu w zimowej przerwie?
- Na pewno wspomnieć trzeba, iż odeszło kilku zawodników – Wojtek Musiał, Bartosz Wojtków i Marek Kania. Ten tercet nie zagra u nas wiosną, zastanawiamy się również nad Lechem i Bydlińskim, gdyż chcielibyśmy wypożyczyć ich. To młodzieżowcy i zależy nam, aby mieli możliwość gry i dalszego rozwoju. Warunkiem tego jest jednak pozyskanie co najmniej tak samo wartościowych piłkarzy.
Aktualnie są wypożyczeni do nas Czaicki i Szczypior z Ruchu Chorzów, mamy także w składzie Dawida Schie z Gwarka Zabrze. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to zawodnicy młodzi, dobrze rokujący, ale trudno zakładać, by stanowili siłę napędową drużyny. Sytuację mamy taką, a nie inną i tym młodym piłkarzom chcemy stworzyć jak najlepsze warunki do ich rozwoju i promocji.
- Macie za sobą gry kontrolne, kilka sparingów jeszcze przed wami. Jak ważne są to spotkania ze szkoleniowego punktu widzenia?
- Oczywiście mecze te to jedna z form treningu i wynik nie jest najistotniejszy. Aczkolwiek nadejdą potyczki, które będą ostatnim szlifem przed ligową premierą i trzeba będzie sprawdzić się pod względem mentalnym. Dotychczas graliśmy praktycznie na dwa składy, bo zależało mi, aby nowi chłopcy pograli i mieli szansę przekonania mnie do siebie. Na podstawie tych meczów staramy się o uzupełnianie składu, dziękujemy także tym, którzy nie mają większych szans na grę w tym zespole.
- Jak ocenia pan potencjał bialskiej Stali w kontekście tego, co wydarzy się na wiosnę?
- Ciągle mówi się o nas jako o jednym z kandydatów do awansu, takiego tematu na pewno nie ma. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, bo przecież latem nie byliśmy pewni czy uda się zmontować trzecioligowy zespół. Założonym celem była walka o utrzymanie po kadrowych osłabieniach. Drużyna tymczasem jest trzecia na półmetku rywalizacji, co nie oznacza od razu, że walczymy o awans. Wciąż uważam, że jest kilka ekip teoretycznie silniejszych od nas pod względem doświadczenia i umiejętności. Trzecie miejsce w tabeli to efekt naprawdę dobrze wykonywanej pracy i motywacji chłopaków. To jednak młody zespół.
- Które zespoły zalicza pan zatem do grona faworytów?
- W mojej opinii Energetyk ROW Rybnik oraz Oderka Opole to zespoły, które mają największe szanse. Mocna będzie także Skałka Żabnica, wzmocniła się Polonia Łaziska Górne. My w każdym meczu walczyć będziemy o zwycięstwo i to staram się zawodnikom wpajać. By walczyć natomiast o awans wiele musiałoby się zmienić tak organizacyjnie, jak i kadrowo.







